Wydaje się, że już nic nie jest wstanie poprawić mi nastroju.
Nie dość, że jestem niewyspana, to Młoda wciąż kwęka nad swoim i moim losem. - nie, wcale nie mam ochoty jej "udusić" szczególnie, gdy patrzy na mnie tymi swoimi, maślanymi oczkami.
Czy ja kiedykolwiek dorosnę do roli "Matki Polki"?
A w tym wszystkim ferie, gdzie ledwo radzę sobie z jednym Nie-wyrostkiem.
Witajcie realia życia codziennego.
Chciała?
Chciała.
To ma i nie marudzi!
Z wybawieniem przyszli mi znajomi i mile spędzone popołudnie. Eh..po proszę częściej.
Tym razem ja czułam się jak dziecko. Zresztą zdjęcie mówi samo za siebie.
Tak jak wspominałam we wcześniejszym poście platforma TRND obdarowała mnie nie lada małą kwotą - 80zł - dzięki, której wysłałam męża na słodkie, zakupowe szaleństwo.Wiadomo z żoną najpierw objechałby wszystkie sklepy w poszukiwaniu najtańszego - realia okazały się nieco inne - w końcu ktoś musi zostać z Malutkim Płaczkiem.
Swoją drogą skąd takie rozbieżności cenowe:
- TESCO - 2.69
- CARREFORU - 2.29
- KAUFLAND - 1.88
Jak można się domyślać tych najtańszych miałam tylko 11 szt, swoją drogą jaka jest cena detaliczna i jaką marże w tym wypadku mają sklepy? Czuję się nieco oszukiwana.
Co myślę o produktach?
Monte Cherry - według mnie najsmaczniejsza z opcji, którą miałam okazję testować i przy okazji podzielić się ze znajomymi. Delikatna kwasowość wiśni równoważy słodki smak Monte - powiem szczerze, że przed spróbowaniem byłam najmniej przekonana do tego połączenia - gdzie wiśnia do orzecha, a tu takie miłe zaskoczenie. Jedyne na co zwróciliśmy uwagę, to pojemniczek z wisienkami powinien być nieco szerszy, aby wydobyć w pełni jego zawartość - choć paluszki dzieci zapewne świetnie sobie z tym radzą - nasze są mniej zgrabne.
- Monte Cookies -
małe herbatniczki zniknęły wcześniej niż samo Monte ale jak komukolwiek narzucać sposób konsumpcji skoro tak właśnie mu smakuje.Absolutnie zasłużone trzecie miejsce moim podniebieniu.
- Monte Crunchy -
druga, najpyszniejsza z opcji - mile chrupie podczas jedzenia i nie przesładza budyniową konsystencję Monte.
Drugie miejsce na podium.
- Monte Choco Balls -
fajny dwukolorowy, słodki dodatek, przy którym dorośli są jak dzieci, rzucając je sobie do buzi.
Pamiętacie tą zabawę: podrzucasz ręką do góry i próbujesz złapać ustami.
- Monte Cappucino Balls -Monte Waffle Sticks -
niestety nie znalazłam w żadnym sklepie tej alternatywy.
Wyobrażam sobie posmak słodkiego cappucino w pierwszym, a w drugim przepyszny torcik wedlowski, jak jest prawda Wam nie powiem.
- Monte Cacao Cookies -
pyszne, kakaowe mini ciasteczka, podobne w smaku do oreo, mile uczucie chrupania.
- Monte Choco Flakes -
ciekawa alternatywa, która nie do końca do mnie trafiła, przeszkadzał mi kukurydziany posmak płatków, zresztą kojarzy mi się to z raczej z mlekiem niż budyniową masą orzechową.
Jak widać nawet moja psinka była nader zainteresowana, nie tyle naszą grą w monopol, co możliwości wylizania kubeczków po deserkach.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz